męski okres

Magda zadzwoniła do mnie i niespokojnym tonem powiedziała, że prosi mnie o spotkanie. Jej głos mówił mi, że sytuacja jest nader poważna i nie mogę zwlekać z pomocą ani chwili. Odmówiłam wszystkie spotkania na ten dzień i już o 16 siedziałam z Magdą w modnej knajpie nad wybrzeżami Bałtyku, sącząc zimną Margheritę. Problem musiał być przytłaczający, bo moja zawsze opanowana przyjaciółka była roztrzęsiona i paliła papierosa za papierosem. W końcu rozejrzała się, upewniając się, że nikt nas nie podsłuchuje i wydusiła z siebie półszeptem, głosem błagającym o wsparcie i zrozumienie:

-Arek jest chory. Inaczej sobie tego nie potrafię wytłumaczyć.

Wybałuszyłam oczy i poprosiłam o rozwinięcie myśli. Przysunęłam się bliżej, odcinając ciekawskim dostęp do naszego tajnego posiedzenia. Magda zaczęła opowiadać:

-Ciągle ma o coś pretensje. Nawet ptaki za głośno śpiewają, a ja źle wkładam kubek do zmywarki. Jest rozdrażniony, sam nie wie czego chce i marudzi. Zachowuje się jak nie on. Ja oszaleję!

Gdy Magda patrzyła na mnie wyczekująco, licząc na słowo wsparcia i otuchy, mnie olśniło. Przypomniałam sobie niezliczone przypadki, gdy byłam w podobnej sytuacji. Gdy facet zachowywał się dziwnie, niemęsko, żeby wręcz nie rzec- zniewieściale. Rwałam sobie włosy z głowy, zastanawiałam się, co robię nie tak, nie mogłam znaleźć żadnej odpowiedzi. Aż nagle w tej chwili mnie olśniło i spojrzałam na sprawę świeżym okiem, odsłaniając tajemnicę męskiego dziwactwa, pojawiającego się zupełnie znikąd i odchodzącego równie szybko w zapomnienie. Odpowiedź była tak oczywista, ale zarazem genialna, że aż zachichotałam na tę myśl.

Sama jakiś tydzień temu tak się zachowywałam. Zgadnijcie dlaczego…? Przysunęłam się do niej bliżej, po czym wyszeptałam:

-Magda, twój mąż ma okres. -odpowiedziałam z pełną powagą, taksując moją przyjaciółkę badawczym spojrzeniem i triumfująco pociągając kolejny łyk Margherity.

Najpierw zbladła i na jej twarzy malowało się zniesmaczenie, które jednak błyskawicznie ustąpiło miejsca zrozumieniu i ukojeniu. Usta Magdy rozświetlił uśmiech, a w jej oczach widać było ulgę i łzy szczęścia. Zrozumiała.

-Czyli on nie jest chory i nasze małżeństwo nie przechodzi kryzysu? – szukała potwierdzenia swoich wniosków.

-Nie, moja droga. Twój facet jest zdrowy jak rydz, tylko ma męski okres. Męski okres jest gorszy od kobiecego, bo oni nie potrafi się nawet do niego przyznać. Wiesz, gdy kobieta jest nie do zniesienia i sama o tym wie, może rzucić krótkie: „nie zwracaj na mnie uwagi, mam okres” i wszystko zostaje jej wybaczone. Facet nie ma takiej możliwości, on nie może się przyznać do swojej niedyspozycyjności. W żadnym razie! To takie niemęskie. I tak gnije w swoim okresie, zatruwając wszystko dookoła, aż któregoś dnia mu przechodzi.

-Tak po prostu? Przejdzie mu? -Magda wypytywała mnie o szczegóły niczym producenta wadliwego odkurzacza, z którym miała do czynienia. Pomyślałam, że nie zdziwiłoby mnie, gdyby pod stołem robiła sobie notatki.

-Tak, tak po prostu. Któregoś dnia obudzi się i znowu będzie sobą.-powiedziałam ze spokojem i przekonaniem.

postanowienia noworoczne | new year’s resolutions

Co roku łudzimy się, że wraz z nadejściem nowych cyfr,

odejdą w zapomnienie wszystkie porażki, niespełnione obietnice i niepowodzenia, a nowy rok przyniesie nam pasmo niekończących się sukcesów, spełnianych marzeń i kolejnych osiągniętych celów. I mimo, że z roku na rok scenariusz wygląda tak samo, my wciąż dajemy się omamić obietnicom składanym nam przez podstępny głos w głowie, w skrócie-ego. Ciągłe ocenianie, ważenie za i przeciw, targowanie się ze sobą, wszystkie te manipulacje, które knuje ego, sprawiają, że nie osiągamy tego, o czym marzymy. Czasem jednak wystarczy kilka zmian, by przełamać złą passę.

 

#1 postawione cele są nieosiągalne

Nauczę się chińskiego, pójdę na kurs szydełkowania, będę codziennie ćwiczyć i wystartuję w maratonie, a oprócz tego będę pracować, studiować i udzielać się charytatywnie. Brzmi znajomo? Jeżeli lista twoich postanowień noworocznych nie ma końca, to naturalną rzeczą jest demotywacja. Kilka celów, na myśl o których serce bije nam trochę szybciej, jest lepszą opcją niż łudzenie się, że wraz z datą 01.01 staniemy się kimś zupełnie innym (a tym samym obcym sobie). Jeżeli nasze plany są trudne do osiągnięcia, a w dodatku jest ich dużo, to myślenie o nich napawa nas obawami, zamiast chęcią do działania. Boimy się zawieść siebie i innych, boimy się, że nie damy rady i tym samym od razu podświadomie rezygnujemy. Stawiamy wszystko na jedną kartę-albo osiągnę wszystko, co zamierzam, albo nic. Kilka wartościowych i osiągalnych idei jest warte więcej niż stos pięknych, acz surrealistycznych obietnic. Bonus: odznaczając to, co udało ci się osiągnąć z ‚to do list’ daje ci dodatkową motywację i osiągasz więcej.

 

#2 liczy się tylko cel sam w sobie

Pamiętajmy, że podróż jest tak samo ważna, jak i cel. Często nie jesteśmy jeszcze psychicznie gotowi na to, czego pragniemy, a czasem wyboista droga do marzeń jest właśnie tym, co nas do nich przygotowuje. Nie pośpieszajmy samych siebie, wszystko przychodzi w swoim czasie. Jeżeli nie do końca udaje nam się osiągnąć to, czego pragnęliśmy, bądźmy wdzięczni sobie za podróż, bo czasem ona jest ważniejsza od osiągnięcia. Chciałeś wygrać maraton, ale zająłeś zaledwie 10-te miejsce? Nieważne! Treningi, pot i zmęczenie dały ci to, co miały dać, bez względu na końcowy efekt-większą wiarę w siebie, odstresowanie, poczucie sensu, gdyż robiłeś to, co postanowiłeś. Nie traktuj tego jak porażki, a jak cenną lekcję.

 

#3 twoje cele… nie są twoje

Łatwiej nam poświęcać się i dążyć do czegoś, czego pragniemy my sami, a nie ktoś inny. Jeżeli zmiany, na jakie się szykujesz, nie wynikają z twojej inicjatywy, to nie dziw się, że coś ciągle krzyżuje te plany. Przede wszystkim to, co robisz w zgodzie ze sobą i dla siebie ma dla ciebie największą wartość. Jeżeli motywacją do schudnięcia jest utarcie komuś nosa, a nie szczera, wewnętrzna chęć i potrzeba (pragnę być zdrowsza i sprawniejsza dla siebie, a nie piękniejsza, bo wymaga tego od nas np. nasz partner), to nasz umysł może podświadomie sabotować ten zamiar, ciągle podstawiając nam kłody pod nogi na drodze do rzekomego sukcesu. Będąc w zgodzie ze sobą, działamy ze zdwojoną siłą.

 

#4 karzemy się za porażki lub rezygnujemy przez nie z dalszego dążenia do celu

Chciałbyś rzucić palenie/zacząć się zdrowo odżywiać/być lepszym dla bliskich, ale potknęła ci się noga. Wszystko szło dobrze, byłeś z siebie dumny, ale nagle na twojej drodze do sukcesu wyrosła olbrzymia przeszkoda-partner cię sprowokował do niemiłej wymiany zdań, ktoś cię poczęstował papierosem i uległeś pokusie, lub zjadłaś całe pudełko lodów, zasłaniąc się PMSem. Emocje opadły i prawdziwa przyczyna niepowodzenia zdjęła maskę-okazało się, że była zwykłą, chwilową słabością. Z żalem myślisz, że tak dobrze ci szło i wszystko legło w gruzach przez jedną wpadkę. Szykujesz odwet-dodatkowa godzina na siłowni, karanie się w głowie za kłótnię i psychiczny terror na samym sobie za papierosa. Albo gorzej-uważasz, że jesteś do niczego i nigdy ci się nie uda osiągnąć twoich zamierzeń i całkowicie rezygnujesz z walki. Z walki o siebie. Nie mazgaj się. Otrzep spodnie i idź dalej. Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą :).

 

#5 budujesz nowe na starych fundamentach

Chcąc osiągnąć nowe cele, zrób dla nich miejsce w swoim życiu. Według prawa przyciągania, powinniśmy czuć się tak, jakby cel został już osiągnięty, by faktycznie tak się stało. Wizualizuj swój cel, by dotarcie do niego stało się lżejsze, bo mając przed sobą konkretną wizję, łatwiej nam podporządkować się, by tam właśnie dotrzeć. Zrób miejsce w swojej głowie, sercu i życiu na nową osobę, jeżeli marzysz o związku, znajdź czas nową pasję (jeżeli jest twoim celem), rezygnując z nic nieprzynoszących działań (polecam Leo Babauta-Skup się!, otwiera oczy na to, co nam podstępnie kradnie czas).

 

#6 bądź dobry dla siebie

Niech w osiąganiu celów przyświeca ci myśl, że robisz to dla siebie, by być szczęśliwszym człowiekiem. Bądź swoim przyjacielem, spójrz na siebie czasem pobłażliwym okiem, pochwal się, zachwyć się tym, co osiągnąłeś! Bądź dla siebie miły i dobry! :)

 

Życzę Wam sukcesów i przyjemności z powodu waszych osiągnięć!

instant happiness // natychmiastowe szczescie vol.1

Często błędnie myślimy, że tylko wielkie zmiany, wielkie rzeczy są w stanie zmienić nasze życie i nas uszczęśliwić. Tymczasem to zbiór drobnostek nas unieszczęśliwia i, analogicznie, inne drobnostki potrafią nas uszczęśliwić.

 

Oto kilka pomysłów na natychmiastowe uzdrowienie i uczynienie świata odrobinę bardziej przyjaznym:

Nie złość się zbyt długo

Złość potrafi zatruwać nasze wnętrze i czynić nas nieszczęśliwymi. Nie pozwólmy, by czyjeś lub nasze błędy pozostawały nam długo w pamięci. Złoszcząc się na kogoś, czynimy krzywdę jedynie sobie, bo pozwalamy, by negatywne emocje przysłoniły nam to, co dobre. Zwróć uwagę na zwierzęta-koty po walce otrzepują się i odchodzą, nie pamiętając o całym zajściu. One podświadomie nie chcą dać się zdominować złej energii.

 

Pomaluj sobie paznokcie u stóp

Tak, jest zimno i są małe szanse, że ktoś je zobaczy. Zrób to tylko dla siebie! Uśmiechniesz się i poczujesz atrakcyjnie za każdym razem, gdy ściągniesz skarpetki.

 

Spędź czas ze zwierzakami

Jeżeli masz zwierzę domowe-wykorzystaj to! Spędź z nim trochę czasu na zabawie bądź pieszczotach. Bądź całkowicie obecny-skupiaj się tylko na przeżyciach płynących z obcowania z futrzakiem, nie myśl o tym, co zrobisz na kolację, ani nie zerkaj na telefon kątem oka.

 

Zrób coś, co od dawna powinno już być zrobione, ale z tym zwlekasz

Chyba nie muszę mówić jak ci ulży?

 

Posłuchaj motywujących audiobooków

Połóż się i daj tym pozytywnym myślom wniknąć do twojego umysłu i zrobić porządek z tym bałaganem w głowie, który po cichu podkrada ci energię!

Moje propozycje:

Sekret/Rhonda Byrne

The four agreements/Janet Mills

Nowa Ziemia/Eckhart Tolle

Zero Ograniczeń/Joe Vitale

Pozwól, że ci opowiem…bajki, które nauczyły mnie jak życ/Jorge Bucay

 

To też przeminie

Pomyśl, że wszystko, nawet ta sytuacja, w której obecnie jesteś, też przeminie.

A jakie są wasze ulubione pomysły na rozprawienie się ze złym humorem? Zapraszam do komentowania :)