male rzeczy-duzy problem

Wszystko, co posiadamy, domaga się naszej uwagi. Będąc w pokoju pełnym bibelotów ciężko nam się skupić na rozmowie czy książce, bo jak tylko oderwiemy na moment wzrok, nasza uwaga szuka punktu zaczepienia, o który nietrudno w zagraconym pokoju.

Ludzie chcą bardziej mieć, niż być. Myślą, że mając więcej, są bardziej.

Gonią za króliczkiem, który z każdym dniem jest coraz szybszy, dając im złudzenie, że jeżeli uda się go złapać, to osiągną szczęście i harmonię. Króliczki są różne, w zależności od człowieka. Dla jednych jest to samochód lepszy niż ten sąsiada, dla innych najnowsza gra czy najmodniejsze wczasy. Pod tymi działaniami jest ukryte ego, które buduje sobie poczucie odrębności i wyższości, bazując na przedmiotach, czyli na rzeczach tak samo nietrwałych, jak ono samo. Kolejny nabyty przedmiot okazuje się być rozczarowaniem, nieprzynoszącym szczęście, jeżeli został nabyty w celu zadowolenia ego.

Żyjąc wśród nadmiaru, odbierasz sobie chęci do życia. Nadmiar przedmiotów, zadań, dźwięków, rozprasza Twoją energię, nie dając Ci na dobre skupić się na tym, co dla Ciebie jest naprawdę ważne. Dlaczego godzimy się poświęcać cenne minuty naszego życia na kupowanie rzeczy, których tak naprawdę nie potrzebujemy, kolejne minuty na oglądanie tych rzeczy i myślenie, że zrobiliśmy błąd, nabywając je, a jeszcze kolejne na żałowanie błędu i mówienie sobie, że skoro, już wydaliśmy te pieniądze na tę przeklętą rzecz, to marnotrawstwem byłoby pozbywanie się jej? Czy ten sposób działania nie jest jakąś formą autodestrukcji? Czy nie jest marnotrawstwem tracenie energii na poświęcanie uwagi tej rzeczy?

Każda rzecz błaga o przelotne spojrzenie, dotknięcie, rozczulenie czy starcie kurzu. Jeżeli nie jest to przedmiot, którego potrzebujesz lub uważasz za piękny, czy jest sens dawać mu swoją cenną energię i czas? Czy suma tych wszystkich dotknięć, rozczuleń i zauważeń przedmiotu nie robi bałaganu w nas samych, dostarczając nam ciągłych, zbędnych bodźców i odciągając naszą uwagę od tego, co dla nas naprawdę się liczy?

To samo dotyczy zadań, których niezupełnie potrzebujesz i niekoniecznie masz na nie ochotę, ale wykonujesz je, bo tak należy. I nie, nie chodzi mi o sprzątanie domu, a o spotkanie z koleżanką, z którą nie masz ochoty się spotkać, robienie nadgodzin, chociaż miałeś coś w planach na wieczór czy siłowanie się na jakieś działania, gdy tak naprawdę wolelibyśmy odpocząć, ale presja społeczeństwa wymaga od nas ciągłej akcji.

Powinniśmy brać odpowiedzialność za siebie, za przedmioty które posiadamy i za działania, które podejmujemy.

Marzymy o wspaniałym, ekscytującym życiu, a pozwalamy przeciętności i bylejakości przejmować naszą uwagę, nie zostawiając jej na działania, które nas prawdziwie zachwycają i dzięki którym czujemy, że my to naprawdę my.

Pierwszym krokiem do szczęścia jest pozbycie się nieszczęścia. A każdy nadmiar jest składową nieszczęścia, który zostawiony sam sobie nabiera magicznej mocy rozprzestrzeniania się na wszystkie obszary naszego życia. Nie każdy wie, czego chce, ale za to każdy dokładnie wie, czego nie chce. I o tym będzie następny post-o odkopywaniu naszego szczęścia ukrytego w składowych blokującego nas nadmiaru nieszczęść.

 

 

Follow on Bloglovin

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>